Gram po polsku - nie kradnę

Wolna dyskusja na temat gier/tłumaczeń. Komentowanie i opinie jak najbardziej wskazane.
Awatar użytkownika
Manuel Czaszka
Konik Manuel
Konik Manuel
Posty: 1824
Rejestracja: 7 lut 2106, o 07:28
Kontakt:

Gram po polsku - nie kradnę

Postautor: Manuel Czaszka » 18 sie 2011, o 14:15

Obrazek

Jest to oficjalny temat akcji "podnoszenia świadomości" pod hasłem "Gram po polsku - nie kradnę".

Link do podstrony akcji: http://niekradne.grajpopolsku.pl/

Ciekawy temat, bardzo bliski naszej akcji: viewtopic.php?f=15&t=1125&p=11703#p11703

Zachęcam do komentowania^^

Awatar użytkownika
Norek
Sutek Tłumaczeniowy
Posty: 2938
Rejestracja: 18 maja 2008, o 09:53
Grupa: BezNazwy
Kontakt:

Re: Gram po polsku - nie kradnę

Postautor: Norek » 18 sie 2011, o 14:15

Czytałem, zgadzam się z autorem w całej rozciągłości :)
"Tłumaczenie jest łatwe:
po prostu trzeba napisać to samo i tak samo jak autor"

Maria Przybyłowska

kolo5141
Posty: 19
Rejestracja: 8 maja 2011, o 17:19

Re: Gram po polsku - nie kradnę

Postautor: kolo5141 » 18 sie 2011, o 16:25

Możecie podać więcej przykładów gier w których dystrybutor przygarnął sobie łatkę fanowską?

Awatar użytkownika
TTTr96
Posty: 76
Rejestracja: 7 lis 2010, o 18:07
Kontakt:

Re: Gram po polsku - nie kradnę

Postautor: TTTr96 » 18 sie 2011, o 16:58

Co do braku oficjalnych spolszczeń to różnie bywa. Przykładem może być Dead Space 2. Przecież DS1 sprzedał się bardzo dobrze, nawet w Polsce, a do DS2 jest fanowskie PL.
Dodałbym jeszcze jedną kwestie, która się nie pojawiła w artykule, mianowicie dystrybutorzy czasem "wspierają" grupę tłumaczącą. Np. my(czyt. grupa tłumacząca, w której byłem) mieliśmy wsparcie od EA. Wychodzi na to, że po prostu nie zawsze wydawcy się nie chcę tłumaczyć czegoś, bo skoro i tak spiracą, to niech się chociaż angielskiego nauczą :D, ale czasem może brakować funduszy.
Ale poza tym, to podpisuję rękami, nogami i czym się jeszcze da pod tym artykułem.
Obrazek

rysiu
Posty: 25
Rejestracja: 12 maja 2011, o 22:26

Re: Gram po polsku - nie kradnę

Postautor: rysiu » 18 sie 2011, o 17:16

Wychodzi na to, że po prostu nie zawsze wydawcy się nie chcę tłumaczyć czegoś, bo skoro i tak spiracą, to niech się chociaż angielskiego nauczą :D, ale czasem może brakować funduszy.
Wydaje mi się, że w takim biznesie niema możliwości żeby się komuś nie chciało, osoba która podejmuje decyzję o wydaniu wersji PL nie zajmuje się samym spolszczeniem. Decyzja musi być podjęta, więc czy będzie to „TAK” czy „NIE” taka sama praca dla podejmującego tą decyzję. Troszeczkę to uproszczone, ale taka prawda:-)

Problemem są fundusze, ponieważ mimo tego że Dead Space świetnie się sprzedawał, nie oznacza to, że będzie to wyznacznikiem dla następcy. Trzeba wziąć pod uwagę koszt produkcji gry, który może być znacznie wyższy, jak doliczy się do tego koszt spolszczenia takiej gry, może się okazać że gra będzie kosztować znacznie więcej niż poprzednik. Jeżeli gra będzie droższa, automatycznie kupi ją mniej osób, a więcej spiraci, szczególnie w takim kraju jak nasz gdzie mało kto może sobie pozwolić na nowości za 200 zł. Nie usprawiedliwiam tutaj piractwa, ale rozumiem, że z takich rachunków najbardziej opłacalne może się okazać wydanie gry w wersji angielskiej.

grzybiarz
Posty: 103
Rejestracja: 13 cze 2008, o 10:50

Re: Gram po polsku - nie kradnę

Postautor: grzybiarz » 18 sie 2011, o 21:20

(...) my(czyt. grupa tłumacząca, w której byłem) mieliśmy wsparcie od EA.
Jak wyglądało to wsparcie i jak ich "namierzyliście"? Bo chyba sami się nie odezwali?

Awatar użytkownika
Manuel Czaszka
Konik Manuel
Konik Manuel
Posty: 1824
Rejestracja: 7 lut 2106, o 07:28
Kontakt:

Re: Gram po polsku - nie kradnę

Postautor: Manuel Czaszka » 18 sie 2011, o 21:33

Twórcy gier są mniej lub bardziej otwarci. Na pewno twórcy Brokena są na tak jeśli chodzi o spolszczenia (w tym sam Cecil, tyle że w on sam niewiele znaczy), EA jest relatywnie przychylna, Oddworld Inhabitants przyjęło tłumaczenie bodajże Exodusa. Bardzo otwarci są twórcy niezależni - np. twórcy Pięciu Zabójczych Demonów, ale to nieco inna bajka.

Jednak na pełne wsparcie projektu fanowskiego nie ma co liczyć - w końcu dystrybutor nie wydając spolszczenia mówi wyraźnie "nie interesuje nas polska wersja". Produkcja gier to przede wszystkim biznes, miejsca dla fanów jest bardzo niewiele.
Jeśli miałbym zatytułować tę taśmę, to byłoby to "Ostatnia szansa na ewakuację planety Ziemia, nim zostanie przetworzona"

Awatar użytkownika
TTTr96
Posty: 76
Rejestracja: 7 lis 2010, o 18:07
Kontakt:

Re: Gram po polsku - nie kradnę

Postautor: TTTr96 » 18 sie 2011, o 22:05

@grzybiarz
Widzisz, to dłuższa historia, bo spolszczenia były robione pod patronatem najlepszej obecnej strony o Dragon Age, a mianowicie Gildia Dragon Age(obecnie Przystań Szarego Strażnika). Z tego powodu, że w patronacie było już EA, które fundowało nagrody na konkursy etc., to poszło raczej z górki. Przy czym, wcale aż tak bardzo nie chcieliśmy tej "współpracy" z EA, przy czym muszę przyznać, że ostatecznie się opłaciło(bo niektóre serwisy, uważają takie spolszczenia za nielegalne i powiedzieli, że dopóki EA nie wyrazi zgody, tak długo Oni nie napiszą newsa). Więc widzisz, lokalizacja kontaktu EA była prościutka. Poza tym, jakbyś odwiedzał Facebooka jakiejś gry wydawanej w EA, to czasem mail kontaktu się pojawia, bo cóż konkursy bezpośrednio od EA też są.
Obrazek

rysiu
Posty: 25
Rejestracja: 12 maja 2011, o 22:26

Re: Gram po polsku - nie kradnę

Postautor: rysiu » 18 sie 2011, o 23:44

Walka z piractwem nie przynosi żadnego efektu, ale odbija się na przeciętnym użytkowniku posiadającym oryginalny program/grę. Swoją drogą oprogramowanie jest sprzedawane w sposób nie do końca uczciwy (możliwe że częściowo nielegalny), a dokładniej chodzi o umowę którą się zawiera w czasie zakupu. Kupujący ma prawo znać dokładnie wszystkie warunki zawieranej umowy, ale w większości przypadków pozna je dopiero po zakupie, jednak prawa zwrócić oprogramowania nie ma. Między innymi z tego powodu nie przestrzegam postanowień licencji, innym powodem są nienormalne warunki użytkowania oprogramowania.
Wychodzę z założenia że jeżeli zapłaciłem za prawo do użytkowania oprogramowania, będę to robił tak jak mi się podoba. Jeżeli nie chcę ciągle wkładać płyty do napędu to wgram cracka, jeżeli będę chciał to wykonam kopie zapasową oprogramowania, wgram modyfikacje, spolszczenie, czy też będę instalował grę 10000 razy. Zwykle licencja zabrania nam tego, ale uważam że jeżeli nie udostępniam nikomu gry, nie handluje modyfikacjami, to nie robię nic złego, wszystko co robię pozostaje tylko do mojego użytku, będę to robił jeżeli będę miał na to ochotę.

Najgorsze jest to że te ograniczenia mają pomagać w walce z piractwem poprzez jasne określenie zasad, ale w rezultacie przeciętny użytkownik ma związane ręce, a pirat ma to wszystko w d...

Awatar użytkownika
Legion
Konsensus gethów
Posty: 52
Rejestracja: 28 lut 2011, o 11:52
Grupa: Geth

Re: Gram po polsku - nie kradnę

Postautor: Legion » 2 lip 2012, o 14:38

Innym problemem jest olewanie przez dystrybutorów późniejszych "złotych" edycji gry. Np. Batman: Arkham Asylum. Zastanawiałem się, czy nie kupić jej w Polsce, koniec końców nabyłem egzemplarz importowany, a na niego nałożyłem wyciągnięte spolszczenie. Dlaczego?

EDYCJA GAME OF THE YEAR EDITION. Zawiera kilka niewielkich DLC i innych opcji niedostępnych w pierwotnym produkcie. Co prawda mam je po angielsku, ale machnąłem na to ręką. Cała gra i te z brakujących opcji, które zdołałem dotłumaczyć, jest po polsku. Nie muszę się pierniczyć z patchami, czy DLC, bo po prostu wszystko jest zintegrowane. Gdyby Cenega wydała ją u nas, dostaliby moją kasę. I nie, nie mam zamiaru dwa razy kupować Nietoperza, ani postąpić na zasadzie: kupię-podstawkę-a-spiracę-GOTY-dla-Nvidia-Stereoscopic-3D-i-DLC. Rocksteady moją kasę dostali. Należało im się. Cenega olała wersję GOTY i za to oberwali. W tym przypadku ściągnięcie kradzionego przekładu traktuję jak swoisty strajk. Takich przykładów jest co najmniej kilka u nas na rynku.

Dobrze, że w przypadku Arkham City tego problemu po prostu nie ma. Raz, że wszystkie DLC jak jeden mąż mają napisy PL (jeżeli nadziejecie się na kogoś narzekającego, że Harley Quinn's Revenge ma po angielsku, na bank ma pirata, a ściślej, wersję grupy REVOLT -- w oryginalnym cabinecie znajdują się pliki dla wszystkich ośmiu języków, które zawiera podstawowe wydanie gry, zaś w edycji pirackiej mamy tylko angielski i rosyjski) -- a co do obsługi Stereoscopic 3D, czy tym podobnych szmerów bajerów - w odróżnieniu od Asylum, City zawiera już wszystko. Edycja GOTY różni się tym, że na konsolach zawiera kod do pobrania filmu Batman: Year One, a na to mogę jeszcze od biedy machnąć ręką. Także tu mogłem spokojnie zaopatrzyć się w wydany w Polsce egzemplarz gry.

Kolejnym przykładem tej bolączki jest seria Alien Shooter, również dystrybuowana przez Cenegę. Tu również zakupiłem produkty bezpośrednio od Sigmy, po czym nałożyłem co trzeba, wzbogacając tu i ówdzie, na razie skupiając się na części pierwszej. Dlaczego? Cenega olała jeden z dwóch dodatków (nie pamiętam, czy był to Experiment, czy Fight For Life, jeden z nich w każdym razie). Oczywiście, na wydaną w Polsce wersję gry nie sposób rzeczonego rozszerzenia zainstalować, miałem więc dwie drogi do wyboru. Kupić wersję Cenegową i pierniczyć się z ręcznym rozpakowaniem addona, bądź kupić, jak należy, wersję od Sigmy i nałożyć na nią tłumaczenie podstawki+pierwszego dodatku (c) Cenega. Jak myślicie, co zrobiłem? :P Oczywiście rozszerzyłem je o brakujący addon i udostępniłem chyba na P24h, jeżeli pamięć nie myli.

Tak samo, jak przedmówca, używam cracków na potęgę. Ani wydawca, ani dystrybutor (developer rzadko ma coś do powiedzenia w tej kwestii) nie będzie mi dyktował, czy mam wkładać płytę do napędu za każdym razem, kiedy chcę uruchomić grę (w jednym przypadku zabezpieczenie było tak drakońskie, że nie tylko żądało, abym usunął jakieś oprogramowanie, to na dodatek nie chciało się uruchomić na Win7, chociaż sama gra bez trudu mogła na tym systemie hulać), bądź czy mam meldować się jakiemuś serwerowi aktywacyjnemu, czy też ile razy wolno mi zainstalować, bądź odinstalować grę... już nawet wolałbym nie wspominać o dość świeżym jeszcze trendzie uzależniania rozgrywki jednoosobowej od permanentnego dostępu do sieci vide gry Ubisoftu, lub EA (ach, kochane Origin!!). Kochani nasi wydawcy i dystrybutorzy walkę z piractwem przemienili w utrudnianie życia graczom uczciwym. A w związku z tym, świadomie i z premedytacją łamię postanowienia umów licencyjnych, DMCA i ustaw pokrewnych, zakazujących mi obchodzenia, bądź usuwania zabezpieczeń produktów - są bowiem coraz bardziej drakońskie, a najśmieszniejsze jest to, że piraci i tak śmieją się z tego w kułak i grają w niezabezpieczone wersje gier bez żadnych problemów. Dlaczego miałbym nie korzystać z błogosławieństw, jakie zapewniają mi ich osiągnięcia? Bo jakiś tłusty dupek w krawacie z działu prawnego firmy X lub korporacji Y mówi, że nie bo nie? A figę! Od piratów różni mnie to, że ja za swoje gry płacę i to niemało. W czerwcu wydałem raptem 300zł, a lipiec zapowiada się dla mnie jeszcze poważniej, jeżeli o to idzie. Jeżeli dystrybutor nie robi mnie w wała, kończy się na ściągnięciu cracka do prywatnego użytku, co i tak nie robi im szkody. Jeżeli zaś "zapomina" o jakimś dodatku, lub zbiorczej edycji typu Game of the Year Edition, wtedy kupuję grę za granicą, lub na steamie, a spolszczenie ściągam z sieci. I kropka.
There is a high statistical probability of death by gunshot. A punch to the face is also likely.
Legion


Wróć do „Tłumaczenia gier - rozmowy ogólne”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość