10 lat istnienia Graj Po Polsku!

W ekipie Graj Po Polsku jestem dość młoda stażem – niedawno stuknęły mi dwa latka, jak dołączyłam do ekipy – i ani przez moment nie żałowałam swojej decyzji, by dołączyć do tak profesjonalnej, a jednocześnie niesamowicie przyjaznej grupy tłumaczy.

Tłumaczenia od zawsze były moją pasją – język angielski pokochałam już za dzieciaka, dlatego też wybrałam studia kierunkowe, a z czasem przyszła też miłość do języka polskiego i zasad, jakie nim rządzą. Zanim dołączyłam do GPP, tłumaczyłam amatorsko książki, które także są jedną z moich pasji, uwielbiałam to, ale jednak czegoś mi brakowało – poczucia przynależności do większej społeczności. I to chyba właśnie dlatego zdecydowałam się zaryzykować i pewnego dnia założyłam konto na forum GPP.

Tego samego dnia wysłałam też maila do GPP, w którym zaoferowałam swoją pomoc w tłumaczeniach i korekcie. Dostałam próbki, test przeszłam pozytywnie, no i w sumie to tyle, tak to się zaczęło – żadnych fajerwerków ;) Dostałam w swoje łapki kilka projektów – tych większych i tych mniejszych – i miło spędziłam przy nich czas, którego jednak nie zawsze było wystarczająco dużo. Mam nadzieję, że jeszcze długo będę członkiem ekipy i wciąż będę przyczyniać się do tego, że wspaniale będziecie się bawić przy grach z polską lokalizacją! ;)

Talaith

 

17 marca 2009 roku, godzina 20.27. Właśnie w tym momencie założyłem konto na forum Graj Po Polsku. Ponad 9 lat temu, czyli niecały rok po powstaniu forum. Zaprosił mnie na nie Manuel Czaszka, wtedy jeszcze ukrywający się pod zupełnie innym nickiem. W sumie to nawet do końca nie wiem, skąd się znamy, ale to bez znaczenia. Choć już wtedy miałem za sobą moje pierwsze spolszczenie, to nie sądziłem, że z tą społecznością zwiążę się na tak długo. 10 lat. Czy to dużo czasu? Zależy jak na to spojrzeć.

Kiedyś między jednym odkryciem czy wynalazkiem a drugim mijały setki, a nawet i tysiące lat. Obecnie jednak praktycznie co chwilę pojawia się jakaś nowinka, która zastępuje coś, co do tej pory wydawało się nie do zastąpienia. Żyjemy w tak szybkich, pełnych biegu i pośpiechu czasach, że nie zdajemy sobie sprawy ze zmian, jakie i kiedy zachodzą. Przykładów nie będę podawać, wystarczy usiąść na chwilę, zatrzymać się i rozejrzeć wokół, żeby samemu je znaleźć. Co się zmieniło? Co przeminęło? Każdy coś znajdzie. Ale nie przedłużajmy więcej i wróćmy do pytania zadanego na początku. Czy 10 lat to długo? Biorąc pod uwagę obecne czasy i medium, o jakim rozmawiamy, to myślę, że tak, to jest sporo czasu. Choć w ciągu tej dekady zaszło wiele zmian, to Graj Po Polsku trwa i myślę, że jeszcze długo trwać będzie.

Ja może nie jestem jakoś jednoznacznie kojarzony z samą ekipą Graj Po Polsku, ale to właśnie tutaj w pierwszej kolejności publikuję moje spolszczenia. Dla mnie GPP jest prawdziwym centrum fanowskich spolszczeń oraz ich autorów. Całej ekipie życzę dalszych sukcesów i wytrwałości w tym, co robią, a reszcie społeczności najlepszych spolszczeń do ich ulubionych gier oraz cierpliwości, bo żeby zrobić coś dobrze, potrzeba czasu : )

Śledziks

 

Moja przygoda z GPP zaczęła się od tego, że zaczęło mi się trochę nudzić w pracy :D. Zajęcia było sporo, ale wkradła się rutyna. Musisz wiedzieć, że od wielu lat zajmuję się zawodowo tłumaczeniem oprogramowania i w końcu stwierdziłem, że fajnie byłoby potłumaczyć czasem coś bardziej kreatywnego. Z jednej strony byłaby to miła odskocznia od dość suchych jednak komunikatów o błędach czy procedur instrukcji, a z drugiej możliwość rozwinięcia swoich umiejętności. Tylko jak to zrobić, skoro nie miałem w tym żadnego doświadczenia ani nie chciałem się całkowicie przekwalifikowywać?

Rozważałem kilka możliwości, ale ostatecznie trafiłem na AMA, z którego dowiedziałem się o istnieniu grup tworzących fanowskie spolszczenia gier komputerowych (dawniej sporo grałem w szachy i widać refleks mi został ¯\_()_/¯). To był dobry trop. Mógłbym szlifować swój warsztat, a jednocześnie wysiłek nie szedłby w próżnię. GPP wydało mi się najbardziej aktywne, a że akurat była rekrutacja…

Próbne tłumaczenie się spodobało i zostałem rzucony na front wschodni znany także jako Batman: The Telltale Series. Różne rzeczy w życiu widziałem. Widziałem zdania pocięte na fragmenty i ułożone w losowej kolejności. Widziałem frazy, które muszą mieć jedno tłumaczenie, ale pasować do wielu zdań, bo te zdania są z nich składane jak z klocków. Jednak Batman to było coś nowego.

Na pierwszy rzut oka wyglądało to tak, jakby twórcy gry zostawili w tekście wszystkie wersje robocze każdego zdania, a potem dodatkowo wymieszali kwestie wypowiadane po różnych wyborach. Bardzo ciężko było się w tym choć trochę odnaleźć, ale przecież nie było pośpiechu, nie trzeba było klientowi oddać tekstu do określonej godziny (o, naiwności…). Przy Batmanie trochę pomogłem, ale, prawdę mówiąc, było tam więcej kombinowania niż uczciwego tłumaczenia.

Gdyby wszystkie projekty tak wyglądały, pewnie nie dotrwałbym w grupie do dzisiaj. Na szczęście tłumaczenie Dead Age, przy którym pomagałem później, było zupełnym przeciwieństwem Batmana: tekst był posprzątany, kontekst znany, a wszystko logicznie pogrupowane.

Na 10-lecie GPP życzę wszystkim, może trochę paradoksalnie, żeby grupy takie jak ta w ogóle nie były potrzebne – żeby wydawcy rozpieszczali polskich graczy wspaniałymi spolszczeniami dostępnymi już w dniu premiery.

Sniqs

Swoją przygodę z GPP rozpocząłem stosunkowo niedawno i jest ona niejako wynikiem „szczęśliwego przypadku”. Bardzo lubię gry od Telltale, takie jak „The Walking Dead” czy „The Wolf Among Us”. W miarę grania w tego rodzaju gry dostrzegłem, że kręci mnie w nich pewien element: możliwość podjęcia indywidualnych decyzji, które ukazują następnie konsekwencje dokonanych wyborów w późniejszych etapach rozgrywki.

Gdy zakończyłem wszystkie gry od Telltale, czułem niedosyt i przemożne pragnienie znalezienia gry, która chociaż trochę przypomina gry studia Telltale. Trafiłem na „Life is Strange”. No i się wkopałem – gra wywarła na mnie ogromne wrażenie i nie mogłem się od niej oderwać nawet na minutę. Gdy dotarłem do końcówki, kotłowała się we mnie mieszanina różnorakich emocji, które ciężko mi nazwać, ale pragnąłem przeżyć je raz jeszcze, więc gdy usłyszałem, że za rogiem czai się prequel o nazwie „Life is Strange: Before the Storm”, byłem w siódmym niebie.

Gdy ukończyłem wspomniany prequel, doszedłem do wniosku, że chętnie zagrałbym w niego raz jeszcze, ale tym razem w języku polskim. Rozpocząłem poszukiwania spolszczenia i trafiłem na forum GPP, gdzie (jak się potem okazało) nie było wprawdzie spolszczenia do gry, ale znajdował się na nim temat, który sugerował, że takowe spolszczenie jest tworzone. Uznałem, że chętnie dorzuciłbym swoje trzy grosze do tłumaczenia, aby polscy gracze mogli zagrać w grę w swoim ojczystym języku.

Zgłosiłem się do lidera grupy GPP (drogą mejlową) i przedstawiłem mu swoją kandydaturę. Cały „proces rekrutacyjny” odbywał się szybko, profesjonalnie i na luzie, co utwierdziło mnie w przekonaniu, że „trafiłem pod właściwy adres”; gdy przeszedłem swego rodzaju „test umiejętności”, przyjęto mnie do zespołu i zaznajomiono mnie za pomocą poradników z pewnymi technikami tłumaczeniowymi, które (jak się potem okazało) są nieocenione w trakcie tłumaczenia gier komputerowych.

Nie mogę powiedzieć złego słowa na temat członków GPP – na pierwszy rzut oka widać, że są to profesjonaliści, którzy poważnie podchodzą do kwestii tłumaczeń, ale nie są spięci jak agrafka, są bardzo kreatywni, kontaktowi, mają otwarty umysł i zawsze służą pomocą, gdy „trafi się na ścianę” w trakcie tłumaczenia różnorakich fragmentów. Jestem niezmiernie rad, że przyjęto mnie do zespołu i mogę być jego częścią. Żywię nadzieję, że sporo się tutaj nauczę i jak dotąd wszystko wskazuje na to, iż tak istotnie będzie.

Drodzy fani GPP – pamiętajcie o jednym: za każdym przecinkiem, słowem czy żarcikiem stoi człowiek i jego praca. Niekiedy za krótkim zdaniem składającym się z dziesięciu słów kryją się dziesiątki godzin rozmyślań, debat, narad i rozmów, których główną myślą przewodnią jest to, by zadowolić was, fanów, spolszczeniem do danej gry. Wasze wsparcie i dobre słowo jest dla nas najcenniejszą walutą. Na szczęście walutą tą obraca każdy człowiek dobrego serca, więc mam nadzieję, że nie będziecie jej skąpić w miarę upływu kolejnych lat; tym słodko-gorzkim akcentem zakończę swoją jakże poetycką wypowiedź. Pozdrawiam wszystkich fanów GPP i mam nadzieję, że zostaniecie z nami na dłużej!

Pellet

Ogłoszenia Publicystyka

O autorze

Norek

Twórca Graj po polsku, japonista, tłumacz, korektor, tester.